W listopadzie - jak już wiecie - mój Rodziciel obchodził swoje okrągłe urodziny. Oprócz
zaproszeń, miałam okazję przygotować coś naprawdę szczególnego - książkę z wierszami i fraszkami Jubilata. Od bardzo dawna Tato zapisywał na skrawkach papieru to, co mu wena przyniosła - i tak to czasem wiersz, czasem fraszkę, a czasami jakąś piosenkę popełniał. Wszystko to lądowało w przysłowiowej szufladzie i tylko co jakiś czas zawartość tajnych karteluszek była ujawniana w gronie najbliższych. Nazbierała się tego całkiem spora góra... W wielkiej tajemnicy, mojej szanownej Mamie udało się wydobyć większość tych zapisków z różnych zakamarków, w które były skrzętnie chowane i przywieźć je do mnie. Było to wyczynem nie lada, bo Tato, nie dość, że jest wzrokowcem i doskonale orientuje się w czeluściach swego twórczego nieładu, który panuje u Niego w pokoju, potrafi bezbłędnie wskazać przestawione przedmioty przy próbach sprzątania, to jeszcze do swojej twórczości jest niezwykle przywiązany. Cudem, ale jednak się udało - Jubilat się nie zorientował:D Pozostało tylko wszystko przepisać, wydrukować, złożyć w całość i zdążyć na czas:) Niełatwe zadanie, ale się udało. I muszę powiedzieć, że z tej pracy jestem szczególnie zadowolona. Efekt jaki wywołał prezent w postaci specjalnego wydania wierszy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, to było prawdziwe zaskoczenie. Ha:DD



Książka stylem nawiązuje do zaproszeń... A śrubki mają tu wymiar i wydźwięk symboliczny:)
Dodatkowo, w kieszonce płyta z wierszami...
Wszystkie utwory drukowane są na starym, pożółkłym papierze, który dostałam od Mamy. Czcionka stylizowana na stary druk maszynowy, ponieważ niektóre wiersze Tato przepisywał na maszynie...
Tyle tego wyszło... Na koniec znowu śrubki:)
Całość jest formatu zeszytowego i ma ponad 80 stron:)
Chciałam jeszcze z całego serducha podziękować
Eight, za to, że specjalnie z tej okazji odszukała ostatnie oliwkowe papiery:) Buziak Kochana!