...czyli urodziny mojego Małża. A jako że jest matematykiem i wiecznie ze wszystkich liczb układa działania matematyczne i przy tym jest wielkim fanem piłki nożnej, to nie mogło się obyć bez tortu w wydaniu specjalnym, własnoręcznie ukręconego:) Zwłaszcza, że urodziny były akurat podczas Euro. I jak się okazuje, dużych chłopców też takie niespodzianki cieszą! Mimo pewnych niedoskonałości, wynikających z ograniczeń technicznych:) Sto lat, zatem!
Rękodzieło jest moją pasją, radością, a także sposobem wyrażania siebie i przepisem na życie... Będzie mi miło, gdy zostawisz po sobie komentarz:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinarnie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 czerwca 2012
piątek, 2 kwietnia 2010
Łasy kąsek
Dawno nie podawałam Wam żadnego fajnego przepisu, a ponieważ mam taki w zanadrzu to się podzielę, może skusicie się już na święta;) Dziś przepis na fantastyczne rogaliki z nadzieniem różanym, który dostałam od mojej zaprzyjaźnionej sąsiadeczki Ewy. W wersji oryginalnej był z kapustą i grzybami, ale teraz nie pora na takowe, a z różami to istne niebo w gębie:) W dodatku robi się je szybko i z powodzeniem mogą pełnić honory na świątecznym stole;) To zdecydowanie najsmaczniejsze rogaliki jakie miałam okazję jeść. Nie są zbyt kruche, ale też nie są jak buła. Są idealne;)
Rogaliki krucho-drożdżowe z nadzieniem różanym
(proporcje na 24 szt.)
Składniki:
2 szklanki mąki pszennej
10 dag masła
1 jajko + 1 żółtko
2-3 dag drożdży
0,5 szklanki śmietany
1 cukier waniliowy
szczypta soli
płatki róży w cukrze lub ew. marmolada różana
Drożdże rozetrzeć z cukrem; mąkę przesiać by ją napowietrzyć, dodać sól, cukier, masło i dokładnie posiekać. Dodać jajko i żółtko, drożdże i śmietanę. Wyrobić na gładkie ciasto, przykryć ściereczką i zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (w zależności od temp. około 30-40 min.). Podzielić ciasto na dwie części, każdą kolejno rozwałkować możliwie cienko w okrąg o średnicy ~ 40 cm i podzielić na 12 części (jak tort). Na każdy trójkącik nałożyć małą łyżeczką porcję nadzienia (im więcej dacie tym rogaliki będą słodsze) i zwinąć w rulonik (od brzegu do środka okręgu), brzegi można lekko wygiąć by nadać kształt litery "C". Jeśli nie będziecie posypywać ich cukrem pudrem przed podaniem, to można je przed włożeniem do piekarnika posmarować rozmąconym jajkiem by miały złotą skórkę.
Ułożyć na blaszce przykrytej pergaminem i piec ~20-25 min. w temperaturze 180-190 st. Ja to robię na termoobiegu.
Tak wyglądają świeżo upieczone...
A tak gotowe do pochłonięcia;)
Niestety bezpieczniej będzie upiec je z podwójnej porcji, bo kto pierwszy ten lepszy;) O zgrozo!;)
czwartek, 30 kwietnia 2009
Co będzie na obiad, mamo?
No właśnie... Często gęsto słysząc to pytanie (ewentualnie zmodyfikowane lekko i zamiast "mamo" pojawia się "kochanie") jesteśmy w rozterce, bo z jednej strony chcemy miło połechtać podniebienia naszych głodomorów, a z drugiej nie zawsze chce się nam cały upojny dzień spędzić w oparach przy garach. I co tu zrobić, co tu zrobić?! I się przy tym nie narobić:)
Osobiście uwielbiam potrawy mało pracochłonne, smakowite, pięknie pachnące i oczywiście dobrze wyglądające, bo jako łasuch jem także oczami:) A ponieważ lubię gotować to lubię też sobie eksperymentować. Tak właśnie powstała moja pizza serowo-szpinakowa z sosem czosnkowym.
Osobiście uwielbiam potrawy mało pracochłonne, smakowite, pięknie pachnące i oczywiście dobrze wyglądające, bo jako łasuch jem także oczami:) A ponieważ lubię gotować to lubię też sobie eksperymentować. Tak właśnie powstała moja pizza serowo-szpinakowa z sosem czosnkowym.
Do wykonania jej potrzebujemy
na ciasto:
2 szkl. mąki
1 szkl. wody
1 op. drożdży instant (ale oczywiście mogą być i świeże)
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
oliwa do wysmarowania formy
na nadzienie:
1 kg szpinaku mrożonego lub świeżego
2-3 ząbki czosnku
3-4 łyżki parmezanu
ew. sól do smaku
do przybrania:
1 ser camembert lub brie (najlepiej naturalny, bez dodatków)
2 kulki mozarelli w solance (250g)
30 dag goudy lub ementalera
3-4 łyżki parmezanu
płatki suszonej papryki
na sos:
1 duży jogurt naturalny (~400g, w zależności od preferowanej firmy)
1 łyżka śmietany 12-18%
1-2 ząbki czosnku
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
Wykonanie:
Z mąki, wody, drożdży, soli i cukru zagniatamy ciasto. Ma mieć kosystencję dobrze wyrobionej plasteliny, czyli powinno odchodzić od ręki. W zależności od mąki jaką mamy może się okazać, że potrzebujemy nieco mniej lub nieco więcej wody niż w przepisie, dlatego nie wlewamy od razu całości, tylko mniej więcej połowę i w miarę potrzeby dolewamy. Przykrywamy ciasto czystą ściereczką i ostawiamy w ciepłe miejsce na ~30 min. do podrośnięcia.
W tym czasie przygotowujemy szpinak. Jeśli mamy świeży to myjemy go, odsączamy, kroimy w niezbyt cienkie paski i wrzucamy do dużego rozgrzanego garnka (pamiętajmy, że 1 kg świeżego szpinaku zajmuje naprawdę sporą torbę), ewentualnie lekko solimy. Musimy cały czas mieszać by się nie przypalił, możemy ew. podlać go łyżką wody. Gdy mocno "siądzie" i będzie miękki dodajemy wysiśnięty przez praskę czosnek i zagęszczamy startym drobno parmezanem. Jeszcze chwilę trzymamy na ogniu, cały czas mieszajac, aż ser się rozpuści. Odstawiamy do przestygnięcia. Gdy mamy mrożony szpinak to po rozmrożeniu dusimy go około 5 minut, by trochę odparował, doprawiamy czosnkiem, zagęszczamy startym parmezanem i ewentualnie dosalamy (z umiarem, bo parmezan jest dość słony).
Następnie kroimy ser pleśniowy w niedużą kostkę, mozarellę w plastry, a ser żółty ścieramy na tarce o dużych oczkach.
Formę na pizzę (moja ma śr. 40cm i wys. 5 cm) natłuszczamy oliwą, wykładamy ciastem i układamy na nim ser pleśniowy.
Nastepnie nakładamy szpinak i dekorujemy pizzę mozarellą,
posypujemy serem żółtym oraz parmezanem...
... a dla ozdoby również płatkami papryki
Teraz możemy już włożyć naszą pizzę do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy około 30 minut.
W międzyczasie przygotowujemy sos, mieszając jogurt ze śmietaną, czosnkiem, solą i pieprzem. Gdy pizza będzie już gotowa dekorujemy chrupiącą, złotą skórkę częścią sosu i rozpoczynamy ucztowanie:) Nie musimy wołać głodomorów, bo od dawna siedzą przy stole zwabieni zapachami:)
Pycha!
Pisania sporo, ale robi się piorunem:)
na ciasto:
2 szkl. mąki
1 szkl. wody
1 op. drożdży instant (ale oczywiście mogą być i świeże)
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
oliwa do wysmarowania formy
na nadzienie:
1 kg szpinaku mrożonego lub świeżego
2-3 ząbki czosnku
3-4 łyżki parmezanu
ew. sól do smaku
do przybrania:
1 ser camembert lub brie (najlepiej naturalny, bez dodatków)
2 kulki mozarelli w solance (250g)
30 dag goudy lub ementalera
3-4 łyżki parmezanu
płatki suszonej papryki
na sos:
1 duży jogurt naturalny (~400g, w zależności od preferowanej firmy)
1 łyżka śmietany 12-18%
1-2 ząbki czosnku
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
Wykonanie:
Z mąki, wody, drożdży, soli i cukru zagniatamy ciasto. Ma mieć kosystencję dobrze wyrobionej plasteliny, czyli powinno odchodzić od ręki. W zależności od mąki jaką mamy może się okazać, że potrzebujemy nieco mniej lub nieco więcej wody niż w przepisie, dlatego nie wlewamy od razu całości, tylko mniej więcej połowę i w miarę potrzeby dolewamy. Przykrywamy ciasto czystą ściereczką i ostawiamy w ciepłe miejsce na ~30 min. do podrośnięcia.
W tym czasie przygotowujemy szpinak. Jeśli mamy świeży to myjemy go, odsączamy, kroimy w niezbyt cienkie paski i wrzucamy do dużego rozgrzanego garnka (pamiętajmy, że 1 kg świeżego szpinaku zajmuje naprawdę sporą torbę), ewentualnie lekko solimy. Musimy cały czas mieszać by się nie przypalił, możemy ew. podlać go łyżką wody. Gdy mocno "siądzie" i będzie miękki dodajemy wysiśnięty przez praskę czosnek i zagęszczamy startym drobno parmezanem. Jeszcze chwilę trzymamy na ogniu, cały czas mieszajac, aż ser się rozpuści. Odstawiamy do przestygnięcia. Gdy mamy mrożony szpinak to po rozmrożeniu dusimy go około 5 minut, by trochę odparował, doprawiamy czosnkiem, zagęszczamy startym parmezanem i ewentualnie dosalamy (z umiarem, bo parmezan jest dość słony).
Następnie kroimy ser pleśniowy w niedużą kostkę, mozarellę w plastry, a ser żółty ścieramy na tarce o dużych oczkach.
Formę na pizzę (moja ma śr. 40cm i wys. 5 cm) natłuszczamy oliwą, wykładamy ciastem i układamy na nim ser pleśniowy.
Nastepnie nakładamy szpinak i dekorujemy pizzę mozarellą,
posypujemy serem żółtym oraz parmezanem...
... a dla ozdoby również płatkami papryki
Teraz możemy już włożyć naszą pizzę do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy około 30 minut.W międzyczasie przygotowujemy sos, mieszając jogurt ze śmietaną, czosnkiem, solą i pieprzem. Gdy pizza będzie już gotowa dekorujemy chrupiącą, złotą skórkę częścią sosu i rozpoczynamy ucztowanie:) Nie musimy wołać głodomorów, bo od dawna siedzą przy stole zwabieni zapachami:)
Pycha!
Pisania sporo, ale robi się piorunem:)wtorek, 31 marca 2009
Urodzinowo
Dziś moje starsze dziecię posunęło się w latach, obchodząc dumnie swoje już szóste urodziny. Czas leci nieubłaganie... Ciężko mi uwierzyć, że z takiego oseska, którym jeszcze chwilę temu był, zrobił się taki wielki, fajny facet:)
Co prawda przez choróbsko nie dane nam było świętować tak jak było w planach (mam nadzieję, że szybko nadrobimy, gdy tylko jubilat dojdzie do siebie), ale myślę, że mimo wszystko było miło.
Prezenty zostały przyjęte entuzjastycznie, a w roli tortu (na właściwy Kubas poczeka do kinderbalu) wystąpiła Biała Pavlova, która faktycznie okazała się nie lada rarytasem:) Prosta i szybka w wykonaniu, ale wykwintna, rozpływająca się w ustach i świetnie wyglądająca. W dodatku nie aż tak strasznie słodka jak można byłoby się spodziewać. Przepis wyszperałam kiedyś buszując w Galerii Potraw na Fotoforum, a podawała go Szellka, której przepisy uwielbiam:) Podam go tutaj, bo to ciacho grzechu warte:D
Ingrediencje, potrzebne by wykonać ten specjał:
Beza:
6 białek
300 g miałkiego cukru (od biedy może być i puder)
1 łyżeczka jasnego octu winnego (ja pominęłam)
1 łyżeczka mąki kukurydzianej (zastąpiłam budyniem waniliowym by była skrobia, to dzięki niej beza jest w środku wilgotna i przyjemnie się rozciąga)
Do dekoracji:
0,5l śmietany 30 lub 36% (jak kto woli)
1 cukier waniliowy (opcjonalnie, beza jest bardzo słodka)
sezonowe owoce (ja wykorzystałam puszkę brzoskwiń)
Białka ubijamy na sztywno, po odwróceniu miski do góry dnem piana nie ma prawa drgnąć, ani tym bardziej spływać. Następnie powoli, małymi porcjami wsypujemy cukier, ciągle ubijając. Kończymy, gdy cukier się całkowicie rozpuści, a białka będą lśniące. Przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i formujemy zgrabne koło. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy 5 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 150 stopni i pieczemy jeszcze 1,5h.
Po wystudzeniu przekładamy do góry dnem na ozdobną paterę i dekorujemy ubitą na sztywno śmietaną i owocami. Następnie wcinamy i baaaardzo żałujemy, że wcześniej jej nie próbowaliśmy;)
A oto Pavlova w roli tortu:
Jubilat myślący nad życzeniem...
I świętujemy! :)


Prezenty zostały przyjęte entuzjastycznie, a w roli tortu (na właściwy Kubas poczeka do kinderbalu) wystąpiła Biała Pavlova, która faktycznie okazała się nie lada rarytasem:) Prosta i szybka w wykonaniu, ale wykwintna, rozpływająca się w ustach i świetnie wyglądająca. W dodatku nie aż tak strasznie słodka jak można byłoby się spodziewać. Przepis wyszperałam kiedyś buszując w Galerii Potraw na Fotoforum, a podawała go Szellka, której przepisy uwielbiam:) Podam go tutaj, bo to ciacho grzechu warte:D
Ingrediencje, potrzebne by wykonać ten specjał:
Beza:
6 białek
300 g miałkiego cukru (od biedy może być i puder)
1 łyżeczka jasnego octu winnego (ja pominęłam)
1 łyżeczka mąki kukurydzianej (zastąpiłam budyniem waniliowym by była skrobia, to dzięki niej beza jest w środku wilgotna i przyjemnie się rozciąga)
Do dekoracji:
0,5l śmietany 30 lub 36% (jak kto woli)
1 cukier waniliowy (opcjonalnie, beza jest bardzo słodka)
sezonowe owoce (ja wykorzystałam puszkę brzoskwiń)
Białka ubijamy na sztywno, po odwróceniu miski do góry dnem piana nie ma prawa drgnąć, ani tym bardziej spływać. Następnie powoli, małymi porcjami wsypujemy cukier, ciągle ubijając. Kończymy, gdy cukier się całkowicie rozpuści, a białka będą lśniące. Przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i formujemy zgrabne koło. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy 5 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 150 stopni i pieczemy jeszcze 1,5h.
Po wystudzeniu przekładamy do góry dnem na ozdobną paterę i dekorujemy ubitą na sztywno śmietaną i owocami. Następnie wcinamy i baaaardzo żałujemy, że wcześniej jej nie próbowaliśmy;)
A oto Pavlova w roli tortu:
Jubilat myślący nad życzeniem...
I świętujemy! :)


Subskrybuj:
Posty (Atom)





