Rękodzieło jest moją pasją, radością, a także sposobem wyrażania siebie i przepisem na życie... Będzie mi miło, gdy zostawisz po sobie komentarz:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowy szal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowy szal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 września 2012

Szal, szalik, szaliczek, kryza...

Ten post jest ostatni przed wyjazdem:) Tak, jutro wyjeżdżam. Na tydzień. Tym razem sama będę się uczyć - ikonopisania, w Bieszczadach:) Spełnia się właśnie coś, na co długo czekałam. Mam nadzieję, że przy okazji naładuję sobie baterie, bo bardzo mi tego trzeba teraz... A piękne widoki i nauka nowej dla mnie techniki z pewnością będą temu sprzyjać. 
Kolejne berety i szaliki, tudzież inne cosie, zobaczycie zatem po powrocie:) A dziś - kryza z podwójną falbaną. Lekka i zwiewna, ale bardzo ciepła. Filcowana na jedwabnym szyfonie, z merynosów australijskich, z jedwabiem czesankowym, pongee i włóczką fantazyjną. Do zobaczenia!:)







P.S.
Ze względu na wyjazd w dniach 17.09-22.09 pracownia przy Szczytnickiej 43 będzie nieczynna. Wysyłka zamówionych w tym czasie towarów w sklepie internetowym nastąpi niezwłocznie po powrocie.

wtorek, 3 lipca 2012

czwartek, 28 czerwca 2012

Fiolety filcowe

Kryzy filcowane na jedwabiu, z merynosów australijskich. Bardzo podobne, a jednak inne... Znowu rządzą fiolety;)




wtorek, 3 kwietnia 2012

Blue Lagoon

Chyba z tęsknoty za latem powstała taka oto kryza:




Kryza wykonana techniką nuno, na farbowanej ręcznie gazie (Małgosiu - dziękuję:*), wełniane loki, ozdobna włóczka, jedwab czesankowy, bambus, merynosy - tym razem nowozelandzkie - i... shibori:)
Ach, zapomniałam jeszcze o własnoręcznie przędzonej wełence jako dodatku;))

wtorek, 20 marca 2012

Filcowa kryza

Dawno Wam kryz nie pokazywałam;) Powstało ich trochę, więc pomęczę Was nimi w najbliższych dniach:D Jest to chyba jedna z najcieńszych rzeczy jaką ufilcowałam. Zdjęcia tego absolutnie nie oddają, ale kryza jest zwiewna i lekka jak piórko. Serio, serio;) No i znowu w użyciu fioletowe i turkusowe merynosy australijskie plus jedwabny szyfon, wełniane kuleczki, loki i jedwabna czesanka. I jeszcze ździebko koralików na końcach. Powędrował imieninowo do mamy... Przyjęcie było entuzjastyczne;)





poniedziałek, 19 marca 2012

Shibori

Muszę przyznać, że filcowanie to coś, co najbardziej z rękodzieła uwielbiam robić:) Nie dość, że codziennie patrząc na niesamowite kolory wełny, która mnie w mojej niewielkiej pracowni otacza, stosuję sobie koloroterapię;), to w dodatku praca z nią fantastycznie relaksuje i pobudza wyobraźnię. Wełna jest tak plastyczna, że można z niej stworzyć niemal wszystko. Daje taki ogrom możliwości, że chyba życia mi nie wystarczy by zgłębić wszystkie techniki;)

Zawsze intrygowało mnie tworzenie wszelkiej maści tekstur i faktur, dlatego z tym większą radością odkryłam shibori, które w filcowaniu otworzyło przede mną kolejną furtkę w magicznym świecie wełny. Czym jest shibori? Shibori jest japońską techniką farbowania tkanin oraz uzyskiwania rozmaitych faktur czy struktur, dzięki odpowiednim wiązaniom, owijaniu, wycinaniu czy przeszyciom. W filcowaniu używa się tych sposobów podczas pracy z wełną, a efekty są naprawdę zaskakujące.

Moje pierwsze próby nie są może zbyt imponujące, ale już wiem, że jest to temat, który będę drążyć;) Jako że na topie ostatnio u mnie kryzy, to właśnie na kryzie postanowiłam wypróbować swych sił. Tak oto krótki szaliczek z falbanką, zrobiony z merynosów australijskich filcowanych na jedwabnym szyfonie, z lokami i czesanką jedwabną, pokrył się pierwszymi, nieśmiałymi bąbelkami:)






sobota, 17 marca 2012

Filcowy gothic?

Swego czasu powstał taki oto komplet: filcowana na jedwabiu kryza z falbaną i kapelusz. Wełna to merynosy australijskie (dostępne tutaj), reszta to czarna koronka, cekiny, koraliki i loki owcy norweskiej. Wyszło lekko gotycko - takie skojarzenia miałam zwłaszcza przy kryzie. Jak Wam się podoba?








niedziela, 29 listopada 2009

Los szalos

Tym razem szal na jedwabiu:) Czarna wełna z merynosów australijskich rozjaśniona głębokim turkusem po brzegach (patrz frędzle) i pojedynczymi pasemkami błękitnego nieprzędzonego jedwabiu.
Piękny zielono-turkusowy jedwabny materiał, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, dał mi niezłą szkołę przetrwania. Przez to, że był naprawdę bardzo gęsto tkany, filcowanie wymagało jedynych 12 h samozaparcia:)) Jeszcze nigdy tak długo non stop nie filcowałam! Jednym słowem maraton. Po prostu wełna była bardzo rzadko rozłożona (zachciało mi się cieniutkich esów-floresów) i za nic nie chciała się mocniej wczepić w jedwab. Ciągle było sporo miejsc, gdzie wełna była osobno, a jedwab osobno. Ale ja równie uparta jestem, poskromiłam uparciucha;) Z 226cm pierwotnej długości po sfilcowaniu zostało niespełna 150cm, robi wrażenie, prawda?;)
Miłego oglądania!

środa, 25 listopada 2009

Szalowo mi

Szal, szaliczek, szalik... Poszalikowałam sobie;) Efekty poniżej. Napstrykałam fotek jak dzika, bo nie mogłam pozostać tylko przy jednym ujęciu - tu tylko wybrane. Szal jest bardzo cieniutki i miły w dotyku, bo filcowany na zwiewnym jak mgiełka jedwabnym szyfonie w oliwkowym kolorze i z użyciem delikatnej wełny space z australijskich merynosów. 1,40m do wiązania i noszenia w chłodne jesienne dni;) Mam nadzieję, że dzięki tym fotkom zaostrzę Wasz apetyt na filcowanie i parę osób w końcu podejmie swoje pierwsze próby w tej technice (Mysza, Jolinka, Jaśmin- zachęcam gorąco!) :) Na dniach postaram się Wam pokazać drugi egzemplarz - tym razem filcowany na jedwabiu...