Rękodzieło jest moją pasją, radością, a także sposobem wyrażania siebie i przepisem na życie... Będzie mi miło, gdy zostawisz po sobie komentarz:)

piątek, 6 kwietnia 2012

Wielkanocne ozdoby

Ponieważ Wielkanoc już za chwil parę, na pewno myślicie jak przygotować swoje mieszkania by wprowadzić odpowiedni nastrój. Już sam odświętnie przybrany stół pomoże stworzyć świąteczną atmosferę. Wiadomo, będą jaja, baranki, rzeżucha. Być może wpadnie zając;) Ale jeśli chcemy by było nieco inaczej? Jako wielka miłośniczka filcowania, do przystrojenia wielkanocnego stołu gorąco polecam filcowane kurki:) Ustawione przy każdym nakryciu albo po prostu na środku stołu. Już nawet jedna da radę wprowadzić radosny klimat od rana i wywoła uśmiech u najbardziej poważnej osoby. No bo jak tu się nie uśmiechnąć widząc taką babcię Klarę ...


czy Leokadię  



Eugeniusza z córką...


albo z żonką...


czy taką familię w komplecie...


albo wielbicielki Stefana...


Kurki, poza tym że zabawne, prócz dekoracyjnej funkcji, z powodzeniem mogą pełnić rolę ocieplaczy na ugotowane jajka:) Czyli przyjemne z pożytecznym:)
Z tym optymistycznym akcentem chciałabym Wam wszystkim życzyć spokojnych i zdrowych Świąt Wielkanocnych. Radujcie się, Kochani. Wszystkiego co najlepsze:)

wtorek, 3 kwietnia 2012

Blue Lagoon

Chyba z tęsknoty za latem powstała taka oto kryza:




Kryza wykonana techniką nuno, na farbowanej ręcznie gazie (Małgosiu - dziękuję:*), wełniane loki, ozdobna włóczka, jedwab czesankowy, bambus, merynosy - tym razem nowozelandzkie - i... shibori:)
Ach, zapomniałam jeszcze o własnoręcznie przędzonej wełence jako dodatku;))

sobota, 31 marca 2012

Wesołe jest życie staruszka

Pora przedstawić Wam pierwszego członka rodu seniorów z kurzej familii:) Proszę Państwa oto dziadek Eugeniusz:)


Jak na staruszka przystało, Eugeniusz jest przygarbiony, posiada sędziwą brodę i przerzedzony włos... Dziadzio nie jest samotny, towarzyszy mu równie leciwa, ale pełna energii żona oraz dorodna córka. Jak tylko skończą się urodziny mojej starszej latorośli pokażę całą trójkę w komplecie. A teraz zmykam do kuchni...;) Pozdrawiam:)

piątek, 23 marca 2012

Uwolnić Stefana, kurka Felek!

Pytałyście dlaczego Stefan siedział. Powód był prosty - niezły z niego kogut! Chciałoby się rzec nawet, że to pies na baby;) Ktoś uprzejmy doniósł i zamknęli Stefana... Ale dzięki Waszemu wsparciu Stefan jest na wolności!:) Jest jeszcze niewyraźny, ale wkrótce pewnie znowu pokaże na co go stać. Taki jego kurzy charakter;)


Poza Stefanem w mojej pracowni zamieszkała także kolejna zakochana parka: Wanda i kurka Felek:)
Oto Wandzia:



A to kurka Felek:


I na koniec dzisiejszej sesji kurzy duet (choć to wcale nie koniec z kurami:D):


czwartek, 22 marca 2012

Nie samą kryzą człowiek żyje

Święta Wielkanocne już mamy za pasem, czas więc uchylić deczko rąbka tego co świątecznego w mojej pracowni powstaje;) Nie same kryzy ostatnimi czasy filcuję, trochę też kurzę:) Dziś mała zajawka na zachętę byście zaglądali... Przedstawiam Wam Stefana. Obiecuję, że fotek będzie więcej:)

wtorek, 20 marca 2012

Filcowa kryza

Dawno Wam kryz nie pokazywałam;) Powstało ich trochę, więc pomęczę Was nimi w najbliższych dniach:D Jest to chyba jedna z najcieńszych rzeczy jaką ufilcowałam. Zdjęcia tego absolutnie nie oddają, ale kryza jest zwiewna i lekka jak piórko. Serio, serio;) No i znowu w użyciu fioletowe i turkusowe merynosy australijskie plus jedwabny szyfon, wełniane kuleczki, loki i jedwabna czesanka. I jeszcze ździebko koralików na końcach. Powędrował imieninowo do mamy... Przyjęcie było entuzjastyczne;)





poniedziałek, 19 marca 2012

Shibori

Muszę przyznać, że filcowanie to coś, co najbardziej z rękodzieła uwielbiam robić:) Nie dość, że codziennie patrząc na niesamowite kolory wełny, która mnie w mojej niewielkiej pracowni otacza, stosuję sobie koloroterapię;), to w dodatku praca z nią fantastycznie relaksuje i pobudza wyobraźnię. Wełna jest tak plastyczna, że można z niej stworzyć niemal wszystko. Daje taki ogrom możliwości, że chyba życia mi nie wystarczy by zgłębić wszystkie techniki;)

Zawsze intrygowało mnie tworzenie wszelkiej maści tekstur i faktur, dlatego z tym większą radością odkryłam shibori, które w filcowaniu otworzyło przede mną kolejną furtkę w magicznym świecie wełny. Czym jest shibori? Shibori jest japońską techniką farbowania tkanin oraz uzyskiwania rozmaitych faktur czy struktur, dzięki odpowiednim wiązaniom, owijaniu, wycinaniu czy przeszyciom. W filcowaniu używa się tych sposobów podczas pracy z wełną, a efekty są naprawdę zaskakujące.

Moje pierwsze próby nie są może zbyt imponujące, ale już wiem, że jest to temat, który będę drążyć;) Jako że na topie ostatnio u mnie kryzy, to właśnie na kryzie postanowiłam wypróbować swych sił. Tak oto krótki szaliczek z falbanką, zrobiony z merynosów australijskich filcowanych na jedwabnym szyfonie, z lokami i czesanką jedwabną, pokrył się pierwszymi, nieśmiałymi bąbelkami:)






sobota, 17 marca 2012

Filcowy gothic?

Swego czasu powstał taki oto komplet: filcowana na jedwabiu kryza z falbaną i kapelusz. Wełna to merynosy australijskie (dostępne tutaj), reszta to czarna koronka, cekiny, koraliki i loki owcy norweskiej. Wyszło lekko gotycko - takie skojarzenia miałam zwłaszcza przy kryzie. Jak Wam się podoba?








poniedziałek, 12 marca 2012

Ze scrapowej beczki

Z prac - mocno zaległych - pojawił się swego czasu kolejny album ślubny, na prośbę drogiej mi Joli, dla jej córy Ani. Wyzwanie było spore, bo okazja ważna, a i osoby dla mnie ważne:) Dlatego sięgnęłam znowu po niezawodne papiery Eight (kremowa baza pod zdjęcia oraz turkusowe zawijasy na okładkę do środka), papier Dayka i kawalek papieru ILS. Całość od początku do końca ręcznie robiona, łącznie z okładką. Kwiatek i ramka rodem ze scrap.com-u. Trochę zabawy farbami, tuszami, mgiełkami i brokatem, tudzież stempelkami, ociupina embossingu, przetarć i przybrudzeń, kalka, koronka, wstążka i oto jest. Bardzo się starałam zachować oszczędność w formie, ale i tak wyszło dość strojnie;) Na szczęście spodobało się, a i ja jestem zadowolona z efektu:)







piątek, 24 lutego 2012

Come back

Dawno mnie tu nie było... Blog zarósł kurzem i czas to zmienić. Parę osób powiedziało mi do słuchu co o tym myślą i... jestem im wdzięczna za tego kopa;) Obiecuję poprawę i mam nadzieję, że na obiecankach się nie skończy;)) Nie było mnie sporo czasu, ale to nie oznacza, że nic się u mnie twórczego nie działo. Działo się i to sporo. Powstała między innymi na zamówienie dla Pani Kasi taka oto torebka.

 

Torba jest spora, bo pomieści bez problemu format A4. Filcowana z merynosów południowoamerykańskich i nowozelandzkich z dodatkiem bawełny:)
Pozdrawiam Was serdecznie!